poniedziałek, 18 sierpnia 2014

FOTOGRAFIE NA STRONIE INTERNETOWEJ MUZEUM

W postępowaniu sądu ok. w W., II wydział cywilny, sygn. akt II C 471/10 z mojego powództwa przeciwko muzeum warszawskiemu, cytat z pozwu: o odszkodowanie za używanie na wystawie internetowej „Pałace i dwory [...]” siedmiu fotografii mojego autorstwa bez posiadania licencji na prawa autorskie tychże fotografii i nie uiszczenie opłaty autorowi fotografii – powodowi – za licencję do praw autorskich wymienionych fotografii, pełnomocnik pozwanego rad. pr. Jan M. w odpowiedzi na pozew, k. 4, napisał, cytat: w ramach swoich obowiązków służbowych i w czasie pracy powód wykonywał zdjęcia obiektów, dalej, w tej samej odpowiedzi na pozew, k. 5, napisał, cytat: bowiem fotografie te powstały w warunkach, o których mowa w art. 12 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Art. 12 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim, przywoływany w odpowiedzi na pozew, brzmi, cytat: jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przejęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron.

P. Karina S., jedyny świadek (pracownik muzeum warszawskiego), o którego przesłuchanie wnioskował rad. pr. Jan M., zeznała {k. 130}, cytat: nie mam wiedzy czy fotografie, których dot. pozew powstały w trakcie godzin pracy.

Wnioskowałem o przesłuchanie 5 świadków po czym do akt sprawy załączyłem ich oświadczenia.

Rad. pr. Jan M. napisał nieprawdę jakoby, cytat: fotografie i oświadczenia paru osób z otoczenia powoda nie mogą być dowodami w sprawie, bo powód o to nie wnosi, a rozprawa została już zamknięta. - wnioskowałem o przesłuchanie świadków, którzy napisali oświadczenia, wnioskowałem o dołączenie oświadczeń jako dowodów, postępowanie w pierwszej instancji nie zakończyło się. Ten sam rad. pr. Jan M. niezgodnie z prawdą oświadczył na rozprawie, wbrew dowodom załączonym do akt, jakoby Ireneusz Wojczuk, cytat: miał wolną rękę, robił je {fotografie} kiedy chciał, ale w ramach zlecenia pracodawcy, co jest pozbawione logiki i niepoparte choćby jednym dowodem na tą okoliczność. Zakwestionowałem rzekome dokumenty załączone do odpowiedzi na pozew, na większości widnieje jedynie podpis pełnomocnika pozwanego rad. pr. Jana M..

Rad. pr. Jan M., cytat: oponuje wnioskowi powoda zgłoszonemu w piśmie z dnia 8.11.2010r. słowami, cytat: wnioski dowodowe z zeznań świadków z uwagi na upływ czasu (upływ czasu jednakowoż nie dotyczył, zdaniem pełnomocnika świadka, o którego przesłuchanie pełnomocnik wnioskował i który przesłuchany został) i niekwestionowane fakty wykonania fotografii przez powoda nie wniosłyby nic istotnego do rozstrzygnięcia. Za pełnomocnikiem strony pozwanej, w jej interesie, wbrew najważniejszej kwestii mającej wpływ na rozstrzygnięcie sprawy sso Mariusz Ł. (przew. II wydziału cywilnego, awansował delegowany do Sądu Apelacyjnego w Warszawie), postanawia, cytat: oddalić wnioski powoda o przesłuchanie świadków z pisma powoda z dnia 8.11.2010r.

P. Karina S. przesłuchiwana w tej sprawie zeznała, cytat: w muzeum pan Stefan O. [...] zajmował się robieniem fotografii dla muzeum i dalej, cytat: pan Stefan O.[...] był odpowiedzialny za sprzęt fotograficzny i jeżeli trzeba było daną fotografię wykonać to on się tym zajmował. P. Piotr Ś. zeznał przed sądem rej. dla W.-Ś., wydział VIII pr., sygn. akt VIII P 598/08 z 13-05-2009, cytat: zdjęcia [dla muzeum] mógł robić pan O. (ten sam, o którym zeznaje p. Karina S.). W tej samej sprawie przed sądem pr. p. Emilia B. zeznaje o „koledze fotografiku”, którym w warszawskim muzeum był Stefan O.. Sam Stefan O. przed tym samym sądem pr. zeznaje „ja posiadałem wyłączność na fotografowanie eksponatów muzealnych. Tak mi powiedział dyrektor 5 lat temu. Na użytek służbowy i prywatny żaden inny pracownik nie był uprawniony do robienia takich zdjęć. Eksponaty będące własnością muzeum mogłem fotografować tylko ja”

Kwestia praw autorskich jest oczywista pomimo wysiłków podejmowanych przez stronę pozwaną zmierzających do jej zagmatwania, zaciemniania obrazu. Wszystkie prawa autorskie (łącznie z prawami majątkowymi) fotografii, których dotyczy pozew należą do mnie. Fotografie wykonane były przeze mnie, moim sprzętem fotograficznym, na moich materiałach, w czasie wolnym od pracy u strony pozwanej. Fotografie nie były wykonane w ramach stosunku pracy z muzeum. Postępowanie w całej rozciągłości to potwierdza, na dowód tego przedstawiłem oświadczenia 5 osób będących przy powstawaniu fotografii lub mających wiedzę na temat ich powstania, oraz dowody z oryginalnych kopert w których otrzymałem po wywołaniu slajdy albo negatywy. Strona pozwana mimo załączenia do odpowiedzi na pozew dziesiątek kart nie przedstawiła ani jednego dowodu na okoliczność wykonania przeze mnie fotografii, cytat: w ramach swoich obowiązków służbowych i w czasie pracy, w inny miejscu, cytat: fotografie te powstały w warunkach, o których mowa w art. 12 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Żadnego z praw autorskich nie sprzedałem ani nie wyraziłem zgody na jego bezpłatne odstąpienie. Nie może być zatem mowy o zastosowaniu art. 12 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim. Postępowanie wykazało, że nie miałem ze stroną pozwaną żadnej innej umowy dotyczącej możliwości przejęcia przez stronę pozwaną chociażby jednego z praw autorskich do fotografii, chociaż umowy takie strona pozwana zawierała, zeznaje p. Karina S., cytat: z mojej umowy o pracę wynika wprost charakter plastyczny wykonywanych czynności. Wnioskuję z tej umowy, iż powstałe w trakcie pracy dzieła i utwory są własnością muzeum.

P. Karina S. zeznaje, k. 130, cytat: z tego co sobie przypominam fotografie były w kasetce ze slajdami, którą powód miał w biurku w szafce. Nie były one w ogólnodostępnej bazie zeznaje także, cytat: nie dysponowałam potem zdjęciami. Strona pozwana do odpowiedzi na pozew z 04-10-2010 załączyła wszystkie fotografie w znakomitej większości usuwając podpisy: „fot. I. Wojczuk” albo „fotografie I. Wojczuk”. Pozostał tylko jeden podpis przy fotografii dworu z S.. Co pokazuje nastawienie strony pozwanej do kwestii wszystkich moich praw autorskich.

Z końcem maja 2008 r. zostałem, nie spodziewanie dla mnie, zwolniony z pracy w muzeum z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia bez świadczenia stosunku pracy. Do czasu zwolnienia z pracy sprawa udostępnienia muzeum majątkowych praw autorskich fotografii i zapłaty za ich wykorzystanie nie została uregulowana.

P. Karina S. dopiero po usunięciu mnie z pracy w muzeum, najprawdopodobniej w czerwcu 2008 r., przystąpiła do przygotowania wystawy internetowej, na co nie miałem już najmniejszego wpływu. Tym bardziej, sprawa zawarcia ze mną przez muzeum umowy dotyczącej wykorzystania praw autorskich do ww. fotografii była poza moimi kompetencjami. Trudno oprzeć się wrażeniu, że celowo zwlekano z pracami nad wystawą internetową i załatwieniem kwestii zapłaty za prawa autorskie do czasu usunięcia mnie z muzeum. O powstaniu wystawy internetowej dowiedziałem się po dłuższym czasie z internetu.

W piśmie z 16.07.2013 zwróciłem się o wyłączenie sso Magdaleny A. ze względu na jej zależność służbową od sso Mariusza Ł. – przew. wydziału II (awansował delegowany do Sądu Apelacyjnego w Warszawie), który wyznaczył ją do prowadzenia tej sprawy a sam de facto się z niej wyłączył. Sso Magdalena A. działa w interesie sso Mariusza Ł., który był stronniczy na moją niekorzyść i powiela w interesie strony przeciwnej i sso Mariusza Ł. jego postępowanie, nie dopuszcza do przesłuchania wnioskowanych przeze mnie świadków. Sso Magdalenę A. postanowieniem z 24.06.2014 wyłączono z rozpoznawania niniejszej sprawy (wróciła do swojego macierzystego sądu rej. dla W. M.). Sprawę przejął sso Tomasz W. wyznaczony przez sso Mariusza Ł.. Sso Tomasz W. już wcześniej w tym postępowaniu nie dopuścił do przesłuchania 5 wnioskowanych przeze mnie świadków. Ten sam sso Tomasz W. wyznaczony przez tego samego sso Mariusza Ł. w postępowaniu przeciwko łamiącej prawa człowieka ssr Iwonie K. przed sądem ok. w W., II wydział cywilny, sygn. akt II C 366/13 działając na moją niekorzyść i będąc stronniczym nie dopuścił do przesłuchania wnioskowanych przeze mnie 4 świadków.

Skargi na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki wniosłem 2-09-2014 i 25-11-2014. Sąd przez ponad 4 lata i blisko 10 miesięcy zajmował się jedynie niedopuszczaniem do przesłuchania wnioskowanych przeze mnie świadków (Maria Dudziuk wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie w odpowiedzi na skargę z 24-10-2014 słusznie wskazuje na fakt, iż „w orzecznictwie podkreśla się, że przytoczenie okoliczności uzasadniających żądanie oznacza wskazanie czasu trwania postępowania, świadczącego o wystąpieniu przewlekłości, jak również konkretnych czynności procesowych, których sąd nie podjął lub dokonał wadliwie, powodując w ten sposób nieuzasadnioną zwłokę w postępowaniu” – zważywszy na rację Marii Dudziuk tylko czczą polemiką ze strony Sądu Apelacyjnego w Warszawie, I wydział cywilny w składzie ssa i sso Hanna Muras, Maciej Dobrzyński, Marta Szerel, postanowienie z 12-11-2014, sygn. akt I S 242/14 jest podnoszenie, iż podlega to jedynie osądowi sądu II instancji, którym w tym wypadku jest ten sam tzw. sąd apelacyjny), odrzucając wszystkie moje wnioski. Celowo na moją niekorzyść nie chciał zabronić tzw. muzeum korzystać z moich fotografii i celowo przeciągał postępowanie aby tzw. muzeum korzystało z moich fotografii jak najdłużej, w związku z tym tzw. sąd dopuszczał do dużych przerw pomiędzy rozprawami: pozew z 8-03-2010, pierwsza rozprawa dopiero 14-10-2014, od 16-12-2010 do 2-09-2011 nie było rozprawy, od 2-09-2011 do 13-06-2012 nie było rozprawy, od 13-06-2012 r. do 4-02-2013 nie było rozprawy, od 24-05-2013 do 6-10-2014 nie było rozprawy. Tzw. sąd celowo przedłuża postępowanie np. wzywając (wezwanie z 30-08-2013, k. 423) mnie do wykazania stosownym dokumentem daty nadania przesyłki poleconej. Maria Dudziuk działając w interesie kolegów i koleżanek (Mariusz Łodko, Beata Najjar – proces przeciwko Beacie Najjar, wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie zakończył się dla mnie usiłowaniem wyłudzenia ze strony tzw. Sądu Okręgowego w Warszawie, do czego nie dopuściłem i teraz pracownicy tzw. Sądu Okręgowego w Warszawie mszczą się na mnie) i pracodawcy tzw. sądu, z którego pobiera pieniądze, a który w stosunku do mnie dopuszcza się m. in. łamania praw człowieka, jedynie celem podjęcia polemiki podnosi w ww. odpowiedzi, iż: moje wnioski dotyczące wyłączenia sso i ssr (oddelegowana ssr Magdalena Antosiewicz) okazały się bezzasadne ale kiedy dla tzw. sądu okazało się wygodne ze względów kadrowych przekazanie referowania w sprawie innemu tzw. sędziemu, wtedy skrzętnie korzystano z wyłączenia kolejnych referentów i tak zostali wyłączeni: Mariusz Łodko, Magdalena Antosiewicz, Tomasz Wojciechowski czyli wszyscy referenci. Oczywistą nieprawdą jest twierdzenie Marii Dudziuk jakobym od początku 2013 przestał stawiać się na rozprawy, byłem chociażby na rozprawie 2013-03-15. Maria Dudziuk na koniec swojego wywodu przyznała, iż doszło do wydłużenia czasu potrzebnego na rozpoznanie przedmiotowej sprawy i jedynie jej stronniczości należy przypisać mylne wskazanie dopuszczającego się przewlekania, przewlekania dopuścił się sąd. Mój pierwszy wniosek w aktach sprawy o nie przewlekanie postępowania pochodzi już z 22-02-2011. Już wtedy przewlekano postępowanie.

Wskazuję, iż zmiany powództwa były wynikiem używania przez tzw. muzeum przez cały czas trwania procesu moich fotografii na co tzw. sąd nie reagował, pomimo licznych wniosków tego dotyczących, mój pierwszy wniosek do tzw. sądu o zaprzestanie wykorzystywania przez tzw. muzeum fotografii z 19-04-2010. Podnoszę iż zgodnie z kpc. przysługuje obywatelowi prawo wnioskowania o wyłączenie sso, ssr i wskazuję, iż sąd wcale nie traktował z należytą starannością i powagą kwestii wyłączenia funkcjonariuszy dla niego pracujących czyli tzw. sso, ssr, i tak:

a) Mariusz Łodko nie był wyłączany np. postanowieniem z 28-12-2010, wydanym w następstwie mojego wniosku. Tzw. sąd nie brał pod uwagę faktu iż trwał proces przeciwko Mariuszowi Łodko z moim udziałem w sądzie w Piasecznie. Mariusz Łodko został wyłączony dopiero kiedy awansował do tzw. sądu apelacyjnego – wskazuje to, iż moje wnioski w przedmiocie wyłączenia Mariusza Łodko nie miały żadnego znaczenia dla jego wyłączenia i na pewno nie można poważnie potraktować ewentualnego zarzutu, iż mogłyby mieć wpływ na proces albo jego długość.

b) Tomasz Wojciechowskiego nie wyłączono postanowieniami z 3-07-2012, 14-10-2014, będących konsekwencjami moich wniosków. Tomasz Wojciechowski decyzjami kierującego się swoimi interesami tzw. przewodniczącego wydziału, bez związku z moimi wnioskami w przedmiocie jego wyłączenia, raz porzuca referowanie sprawy, by potem powrócić do referowania - wskazuje to na fakt, iż moje wnioski w przedmiocie wyłączenia Tomasz Wojciechowskiego nie miały żadnego znaczenia dla wyłączenia jego osoby i na pewno nie można poważnie potraktować ewentualnego zarzutu, iż mogłyby mieć wpływ na proces albo jego długość.

c) Magdalena Antosiewicz nie została wyłączona na mój wniosek. Postanowienie z 19-06-2013 oddala mój wniosek o wyłączenie Magdaleny Antosiewicz, kolejne postanowienie z 28-11-2013 oddala zażalenie w przedmiocie wniosku o wyłączenie tejże. Natomiast Magdalena Antosiewicz została wyłączona postanowieniem z 24-06-2014 (bez mojego wniosku) i było to związane ze zmianą miejsca pracy Magdaleny Antosiewicz z Sądu Okręgowego w Warszawie na jej macierzysty sąd rej. dla Warszawy-Mokotowa - wskazuje to dobitnie, iż moje wnioski w przedmiocie wyłączenia Magdaleny Antosiewicz nie miały żadnego znaczenia dla jej wyłączenia i na pewno nie można poważnie potraktować ewentualnego zarzutu, iż mogłyby mieć wpływ na proces albo jego długość.

Zmiany tzw. sędziów referentów miały kapitalny wpływ na wydłużenie procesu, i tak przypomnijmy odchodzi Mariusz Łodko, na jego miejsce przychodzi Tomasz Wojciechowski, po czym odchodzi Tomasz Wojciechowski, następuje Magdalena Antosiewicz, odchodzi Magdalena Antosiewicz, powraca Tomasz Wojciechowski. Ruchy kadrowe: odejście Mariusza Łodko i Magdaleny Antosiewicz a także odejście i powrót Tomasz Wojciechowskiego walnie przyczyniły się do przewlekania postępowania.
Tzw. sąd w interesie tzw. muzeum celowo odwleka zapłatę za rozporządzanie przez tzw. muzeum moimi prawami majątkowymi do fotografii.
Odpowiedź na skargę bez odniesienia się do zarzutów podpisała w zastępstwie za Marię Dudziuk - Beata Najjar działającą w interesie podległych sobie tzw. sędziów. Wcześniej Beata Najjar nie dopatrzyła się łamania praw człowieka na moją szkodę (czytaj: http://zwokandy.blogspot.com/2014/05/nieprawdziwe-oskarzenia-o-wysyanie.html), które wizytowała, po czym awansowała na wiceprezesa sądu ok. w W.
Zgodnie z korespondencją elektroniczną od p. Marty Rudnik z Biura Obsługi Interesantów Sądu Apelacyjnego w Warszawie skarga z 25-11-2014 zarejestrowana pod sygn. I S 326/14 winna być rozpatrzona na posiedzeniu 14.01.2014 tak się jednak nie stało, znalazła się w tajemniczych okolicznościach na posiedzeniu 08.01.2014. Na posiedzeniu 08.01.2014 ssa Maciej Dobrzyński, Marzena Miąskiewicz, Lidia Sulerzycka z sobie tylko wiadomych powodów odrzucili skargę.


Przew., referent, sso Tomasz Wojciechowski (za zasługi awansował na zastępcę przewodniczącego wydziału), wyznaczony przez przewodniczącego sso Mariusza Łodko, następnie przez kolejnego przewodniczącego wydziału II sso Bernarda Chazan.


Mariusz Łodko, (28-10 2015) lat 44, ssr od 05-10-2001, sso od 23-06-2006, zamieszkały Parcela, "za zasługi" delegowany do tzw. Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Tomasz Wojciechowski, (28-10 2015) lat 39, ssr od 29-05-2007, sso od 26-04-2012, zamieszkały Warszawa.

 

Bernard Chazan, (28-10 2015) lat 42.




W tzw. Sądzie Apelacyjnym w Warszawie (I ACa 1123/15) skład wyznaczony przez tzw. przewodniczącą ssa Lidię Sularzycką. Sądzą ssa Ewa Kaniok, ssa Marzanna Góral, sso Emilia Szczurowska. Przewodniczącym i referentem w sprawie jest Ewa Kaniok.

 Ewa Kaniok, urodzona w 1964 r. (52 lata), wyższe prawnicze (Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu), miejsce zamieszkania poza Warszawą.
Marzanna Góral, urodzona w 1965 r. ( 51 lat), wyższe prawnicze (Uniwersytet Warszawski), miejsce zamieszkania Warszawa.

Emilia Szczurowska – Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie
lat 36 (16-05-2016), zamieszkała w Warszawie, wykształcenie wyższe
04.2007 - 05.2009 - asesor sądowy w Sądzie Rejonowym dla Warszawy – Żoliborza w Warszawie,
05.2009 – 06.2010 – ssr w Sądzie Rejonowym dla Warszawy – Żoliborza w Warszawie,
07.2010 – 10.2014 - ssr w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy w Warszawie,
10.2014 – do chwili obecnej (16-05-2016) – sso w Sądzie Okręgowym w Warszawie





Lidia Sularzycka mieszka w Warszawie.

Zorganizowana grupa p. celowo wyznaczyła dwie rozprawy na ten sam dzień i na tą samą godzinę abym nie mógł uczestniczyć w jednej z nich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz